Faworki... dużo z nimi pracy, a znikają w mgnieniu oka ;)
W sam raz na zakończenie karnawału :)
W obiegu jest zapewne tyle przepisów ile kucharek, ale ja nigdy do nich nie zajrzałam.
Od lat jestem wierna przepisowi, który dostałam od mojej babci :)
Składniki:
450 g mąki
5 zółtek
Kilka łyżek śmietany
Szczypta soli
Pół nakrętki spirytusu
Pół nakrętki octu
Wszystko dokładnie wymieszać, przełożyć na stolnicę i zagnieść.
Ciasto ma być lekko wilgotne, ale nie może się kleić.
Następnie rozwałkować na jak najcieńsze placki.
Przez moje widać, jak to się mówi, Warszawę ;)
Jak lepią się do stolnicy, podsypuję lekko mąką.
Wycinam radełkiem paseczki, następnie każdy paseczek nacinam
w środku nożem. Żeby powstała "szpara" na kilka cm.
Następnie każdy faworek "zawijam"- czyli jeden koniec przekładam
przez szparę :)
Smażę w głębokim tłuszczu...
.
wtorek, 10 lutego 2015
poniedziałek, 9 lutego 2015
Brownie (mega czekoladowy post...)
Czasami, gdy za oknem ziiiimno, śnieżno i ponuro, aż chce się zjeść coś "extra".
Nie liczyć kalorii, nie przejmować się ilością masła, cukru i czekolady ;)
I u mnie tym "czymś" jest Brownie.
Ciasto czekoladowe typowe dla kuchni amerykańskiej, ale ze względu na walory smakowe,
na dobre zagościło i u nas :)
Mój przepis pochodzi z książki o wielce wymownym tytule: "Czekolada",
ale przeszukując internet, znajdziecie wiele innych przepisów.
Smacznego !
A ponieważ syna mego jedynego, właśnie powaliła choroba, i żeby mu choć trochę osłodzić chorowanie, dziś pewnie na tapecie będą faworki... Bo Dziedzic uwielbia ;)
Nie liczyć kalorii, nie przejmować się ilością masła, cukru i czekolady ;)
I u mnie tym "czymś" jest Brownie.
Ciasto czekoladowe typowe dla kuchni amerykańskiej, ale ze względu na walory smakowe,
na dobre zagościło i u nas :)
Mój przepis pochodzi z książki o wielce wymownym tytule: "Czekolada",
ale przeszukując internet, znajdziecie wiele innych przepisów.
Smacznego !
A ponieważ syna mego jedynego, właśnie powaliła choroba, i żeby mu choć trochę osłodzić chorowanie, dziś pewnie na tapecie będą faworki... Bo Dziedzic uwielbia ;)
niedziela, 8 lutego 2015
Kuchnia "idealna" :)
Mieszkam na wsi. Od prawie 11 lat. W nowym domu.
Jest mi tu bardzo dobrze, ale... Zawsze jest jakieś "ale" i zawsze chce się czegoś innego, lepszego (bądź nie, ale to się okazuje po fakcie)...
Ale marzyć mogę, prawda ;) ?
Także marzę o wiejskiej chacie, która ma już jakąś historię i do której ja mogę dopisać ciąg dalszy.
O chacie, z której zrobię coś pięknego, w której każdy szczegół będzie przemyślany, idealnie dopasowany do całości.
O chacie, na której progu będę mogła usiąść z kubkiem herbaty, czekając aż w piecu chlebowym upiecze się chleb...
Głównym pomieszczeniem będzie kuchnia <3
Dziś kilka moich inspiracji, wyszukanych w czeluści internetu.
Składowe na moja kuchnię idealną :)
Za marzenia nie muszę płacić, dlatego marzę... bo wierzę, że kiedyś się spełnią :)
- Zdjęcia pochodzą z różnych stron w internecie -
Jest mi tu bardzo dobrze, ale... Zawsze jest jakieś "ale" i zawsze chce się czegoś innego, lepszego (bądź nie, ale to się okazuje po fakcie)...
Ale marzyć mogę, prawda ;) ?
Także marzę o wiejskiej chacie, która ma już jakąś historię i do której ja mogę dopisać ciąg dalszy.
O chacie, z której zrobię coś pięknego, w której każdy szczegół będzie przemyślany, idealnie dopasowany do całości.
O chacie, na której progu będę mogła usiąść z kubkiem herbaty, czekając aż w piecu chlebowym upiecze się chleb...
Głównym pomieszczeniem będzie kuchnia <3
Dziś kilka moich inspiracji, wyszukanych w czeluści internetu.
Składowe na moja kuchnię idealną :)
Za marzenia nie muszę płacić, dlatego marzę... bo wierzę, że kiedyś się spełnią :)
- Zdjęcia pochodzą z różnych stron w internecie -
Chleb "Graham"
Ponieważ od jakiegoś czasu kupuję mąkę prosto z młyna, i ostatnio kupiłam 5 kg mąki "graham", musiałam wymyślić coś innego, niż bułeczki grahamki ;)
I powstał chleb "Graham" na zakwasie żytnim.
I powstał chleb "Graham" na zakwasie żytnim.
piątek, 6 lutego 2015
Zakwas żytni
Kto choć raz poczuł zapach pieczonego w domu chleba, spróbował jeszcze ciepłego z masełkiem...
Na pewno już przepadł ;)
Będzie mu się ten zapach śnił po nocach...
I ze mną tak było.
I nie wiedzieć czemu, "bałam" się zakwasu. Wydawało mi się to trudne, wręcz niewykonalne.
A okazało się banalne ;)
Choć przyznaję, pierwsza próba nie była udana- spleśniał.
Podejrzewam, że to wina mąki "sklepowej", średniej jakości zazwyczaj.
Nastawiłam kolejny, na mące z młyna i teraz mój zakwas ma już kilka tygodni, dzięki niemu upiekłam kilkanaście różnych bochenków, i rozsmakowałam się na dobre ;)
Nie będę opisywać szczegółowo procesu tworzenia zakwasu, odeślę Was do świetnej strony, która cały czas służy mi za źródło inspiracji: Przepis na zakwas
A na zachętę, mój zakwas:
Dokarmiony dziś rano, z mąki żytniej 2000.
I powiem Wam, że moim zdaniem jakość mąki z młyna a tej ze sklepu jest nieporównywalna ;)
Na pewno już przepadł ;)
Będzie mu się ten zapach śnił po nocach...
I ze mną tak było.
I nie wiedzieć czemu, "bałam" się zakwasu. Wydawało mi się to trudne, wręcz niewykonalne.
A okazało się banalne ;)
Choć przyznaję, pierwsza próba nie była udana- spleśniał.
Podejrzewam, że to wina mąki "sklepowej", średniej jakości zazwyczaj.
Nastawiłam kolejny, na mące z młyna i teraz mój zakwas ma już kilka tygodni, dzięki niemu upiekłam kilkanaście różnych bochenków, i rozsmakowałam się na dobre ;)
Nie będę opisywać szczegółowo procesu tworzenia zakwasu, odeślę Was do świetnej strony, która cały czas służy mi za źródło inspiracji: Przepis na zakwas
A na zachętę, mój zakwas:
Dokarmiony dziś rano, z mąki żytniej 2000.
I powiem Wam, że moim zdaniem jakość mąki z młyna a tej ze sklepu jest nieporównywalna ;)
6 luty 2015 - Zaczynam blogować :)
Od jakiegoś czasu prowadzę na Facebooku fanpage pod tym samym tytułem:
Kocham WIEŚ.
I kilka osób pytało się, czy nie prowadzę też bloga...
Nie prowadziłam... do dziś :)
Od dziś będę też tutaj, na blogu dzielić się moją miłością do wsi.
Do jej spokoju, ciszy o poranku przerywanej tylko świergotem wróbli i sikorek,
do zdrowego jedzenia na czele z własnoręcznie wędzoną wędliną i chlebem na zakwasie.
Znajdziecie też inspirujące mnie wnętrza, domy, stodoły i stare młyny...
Na pewno nie znajdziecie wielkiego miasta, szybkiego życia, fast foodów...
Każdego kto by chciał razem ze mną pokochać życie na wsi - zapraszam serdecznie :)
Magda
Kocham WIEŚ.
I kilka osób pytało się, czy nie prowadzę też bloga...
Nie prowadziłam... do dziś :)
Od dziś będę też tutaj, na blogu dzielić się moją miłością do wsi.
Do jej spokoju, ciszy o poranku przerywanej tylko świergotem wróbli i sikorek,
do zdrowego jedzenia na czele z własnoręcznie wędzoną wędliną i chlebem na zakwasie.
Znajdziecie też inspirujące mnie wnętrza, domy, stodoły i stare młyny...
Na pewno nie znajdziecie wielkiego miasta, szybkiego życia, fast foodów...
Każdego kto by chciał razem ze mną pokochać życie na wsi - zapraszam serdecznie :)
Magda
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




















